
Inwestycje na rynku ukraińskim – szansa czy ryzyko?
Część polskich firm już dziś inwestuje w Ukrainę – pomimo trwającej wojny, ryzyka korupcji i innych czynników destabilizujących. Jak podkreśla Oleh Rudenko z Centrum Analitycznego Gremi Personal, daje im to istotną przewagę – możliwość znalezienia się w gronie pierwszych międzynarodowych graczy, którzy nie tylko wezmą udział w odbudowie kraju, ale również ugruntują silną pozycję na jednym z najbardziej perspektywicznych rynków Europy w nadchodzących 10–15 latach.
Z danych Centrum Analitycznego Gremi Personal wynika, że od początku pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę, polskie firmy założyły około 300 nowych spółek na Ukrainie. Obecnie działalność prowadzi ponad 3600 spółek z polskim kapitałem, z czego ponad 3000, według rządu ukraińskiego, aktywnie uczestniczy w odbudowie kraju.
Już dziś polskie firmy inwestują w ukraiński rynek, uczestniczą w realizacji dużych projektów infrastrukturalnych i przemysłowych, często we współpracy z lokalnymi partnerami. Przykładowe: Budimex, Orlen, Cersanit, Unimot i inne – to dowód na to, że współpraca jest możliwa i korzystna dla obu stron – mówi Rudenko.
Analityk podkreśla, że polscy przedsiębiorcy wchodzący na ukraiński rynek są świadomi ryzyka, ale również wiedzą, że to właśnie rynki wysokiego ryzyka oferują często wyższą rentowność.
Według obliczeń Banku Światowego, inwestycje w krajach objętych konfliktem generują średnio o 8–10% wyższe zyski niż te na stabilnych rynkach. Dlatego inwestowanie w czasie wojny to nie tylko odwaga – to także chłodna kalkulacja strategiczna. Ten, kto wchodzi pierwszy, zyskuje nie tylko przychód, ale też długoterminową przewagę konkurencyjną. – tłumaczy ekspert.
Według szacunków Banku Światowego, potrzeby Ukrainy związane z odbudową już teraz sięgają 524 miliardów dolarów – a kwota ta nieustannie rośnie.
Jeśli chodzi o minimalizowanie ryzyka, Rudenko radzi firmom, które dopiero planują działalność na Ukrainie, by nie czekały na oficjalne zaproszenia do dialogu, lecz już teraz rozpoczęły gromadzenie rzetelnych danych rynkowych: przeprowadziły badania marketingowe w swojej branży, przeanalizowały lokalny rynek pracy, zapoznały się z regulacjami oraz budowały partnerstwa z ukraińskimi podmiotami.
Polskie firmy, które łączą swoją ekspercką wiedzę z lokalnym doświadczeniem ukraińskich partnerów, wygrywają czasowo i operacyjnie. Tymczasem w ukraiński rynek inwestują już także firmy z innych krajów – chociażby Kingspan czy Knauf. Im dłużej polski biznes będzie się wahał, tym trudniej będzie mu zaistnieć w przyszłości na konkurencyjnym rynku. Tym bardziej że Ukraina już teraz oferuje zagranicznym firmom konkretne instrumenty wsparcia: ulgi w ramach tzw. ustawy o inwestorach strategicznych („inwestnianie”), rozwój parków przemysłowych, wymóg lokalizacji produkcji przy przetargach publicznych itp. – wyjaśnia analityk Gremi Personal.
Ekspert zwraca też uwagę na niedobór siły roboczej na Ukrainie. Wojna, mobilizacja, ewakuacje oraz ogólna sytuacja demograficzna stwarzają poważne wyzwania zarówno dla biznesu lokalnego, jak i zagranicznego. Już teraz zdarzają się przypadki, gdy inwestorzy zmuszeni są sprowadzać pracowników z Azji, Ameryki Południowej czy innych regionów.
W warunkach ostrego deficytu kadrowego i głębokiej transformacji rynku pracy, wejście na ukraiński rynek powinno odbywać się wyłącznie z udziałem sprawdzonych partnerów – firm, które posiadają doświadczenie w regionie, oferują kompleksowe rozwiązania HR i rozumieją nie tylko logikę ekonomiczną, ale także czynnik ludzki. – podkreśla Rudenko.









